„Co ma pies do morza?”, czyli akcja charytatywna Muzeum Miasta Gdyni 

Muzeum Miasta Gdyni rozpoczęło aukcję archiwalnych numerów „Morza” na rzecz OTOZ Animals – Schronisko „Ciapkowo”. Na licytację trafiły archiwalne numery magazynu „Morze”, a sama aukcja potrwa do 4 marca 2020 r.

DSC_0824.jpeg

Co ma pies do morza? Wydawałoby się, że poza wyjątkowymi wypadkami, jak pamiętna przygoda polskiego kundla, który na krze dopłynął Wisłą aż do Zatoki Gdańskiej, czworonogi nie gustują w słonej wodzie. Choć umieją pływać, zwykle omijają wodę szerokim łukiem i wybierają twardy grunt. Dopiero wspomnienia marynarzy otwierają oczy na pewien nieznany szeroko fenomen. Okazuje się, że podobnie jak ludzie, psy od dawna pływały i pływają na statkach. A polska żegluga morska ma wiele pięknych historii, co pokazują wspomnienia Henryka Mąki czy Edwarda Gubały.

ciapkowo 1

Fot. Roman Morawski, Stacja Emigracyjna w Gdyni u nasady mola Portu Tymczasowego, 1925

Na „Wieluniu” służył Ciapek, na „Chorzowie” – Psinka, na „Darze Pomorza” – Misiek, na „Tczewie” – Reks, który ciągle wpadał do ładowni, na „Kołobrzegu” – Kubuś, podobno karykatura psa („Nawet ludzie dalecy od kynologii nie mogli go w żaden sposób porównać z przekrojowym Fafikiem. Niski, niedźwiedziowaty, pałąkowate nóżki, krótki korpus, spasionego wieprza i … dusza wegetarianina”)… Niezależnie od pospolitych imion, wszystkie psy były pojętnymi marynarzami, chodziły na wachty, w portach pilnowały trapu, a na morzu były maskotkami załogi. Obszczekiwały celników, w portach całego świata miewały swoje własne przygody, miały też znaczące zasługi.

ciapkowo 2

Fot. Załoga statku handlowego s/s „Wisła”.  Psa trzyma Kazimierz Jędrzejewski, 1946–1948

Najczęściej pojawiają się o nich jedynie drobne wzmianki. Jednak już z kilku zachowanych historii pozwala zrozumieć, jak ważnymi członkami załogi były. Wilczur Nord, pływający na „Hucie Będzin”, dowodzonej przez Eugeniusza Wasilewskiego, miał nawet tytuł. Po 6 latach na morzu, dostał tytuł honorowego bosmana. Z kolei pewna suczka uzyskała medal od angielskiej Royal Navy. Texa, bo tak miała na imię, pływała na parowcu „Białystok”. Pochodziła z „porządnej rasy kanadyjskich wodołazów, miała metrykę z imionami rodziców, dziadków i pradziadków, wystawioną przez oficjalny związek kynologiczny Kanady”. Miała też prawdziwą duszę marynarza. W czasie wojny pomogła uratować angielskiego lotnika, który spadł niedaleko parowca. Zanim dotarła do niego szalupa ratunkowa, to Texa podtrzymywała nad wodą głowę tonącego, za co dowódca Royal Navy uhonorował ją kolekcją szczotek do włosów i zębów, a także kompletem mydeł i proszków do szorowania. Choć pewnie sama wolałaby kosteczkę…

ciapkowo 3

Fot. Pokład m/v „Garland”, 1942 (na pokładzie: Jimmy Walsh, Mrs Couchmon – kucharz, Józef Smoczyk – I oficer)

Obecność psa na statku często była wynikiem przypadku. Szamber, pies załogi „Lwowa”, dowodzonego przez słynnego gdynianina Mamerta Stankiewicza, trafił na pokład w wyniku ignorancji prowiantowego. Historia głosi, że w Algierze zakupił go, skuszony reklamą „La chien de chambre”, co nieznającemu francuskiego marynarzowi wydało się nazwą oryginalnej, nieznanej w Polsce rasy. Zaś znaczyło po prostu „Pies pokojowy”.

Zdarzali się również tacy kapitanowie, jak głównodowodzący „Warty” – Jan Rajnold Gorski, przezywany przez załogę Noe, ponieważ na statku stworzył swoistą arkę. W kabinie trzymał wilczura o imieniu Luks, papugę Azę, żółwia, gołębia pocztowego, małpkę Miki, syjamskiego kota i koguta. Gdy oficer Edward Gubała stawił się w kabinie kapitana, usłyszał: „Wierzę, że będzie się nam dobrze pracowało, a to dlatego, że wywarłeś dobre wrażenie nie tylko na mnie, ale i na moich przyjaciołach, którzy nigdy się nie mylą w swoich sądach o człowieku. Pies nie warknął na ciebie, a Miki wskoczyła na twoje ramię. U reszty mojego żywego inwentarza nie stwierdziłem żadnego zakłócenia. Te wszystkie obserwacje ucieszyły mnie”.

Aukcja archiwalnych numerów „Morza” na rzecz gdyńskiego schroniska wydaje się zatem naturalnym rozwiązaniem. Muzeum Miasta Gdyni zaprasza wszystkich miłośników psów do licytacji w dniach od 20 lutego do 4 marca 2020 r. Całość dochodu zostanie przekazana na OTOZ Animals Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt „Ciapkowo”.

DSC_0822.jpeg

Licytacja dostępna jest na stronie:
https://charytatywni.allegro.pl/listing?sellerId=50422892.

DSC_0823.jpeg

Źródła:
K.O. Borchardt, Pod czerwoną różą, Gdynia 2002.
E. Gubała, Przygoda mojego życia, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1973
Z. Szczepanek, Podszczypywanie chwały, Gdańsk 1998.

Fotografie Muzeum Miasta Gdyni
1. Fot. Roman Morawski, Stacja Emigracyjna w Gdyni u nasady mola Portu Tymczasowego, 1925;
2. Fot. Załoga statku handlowego s/s „Wisła”.  Psa trzyma Kazimierz Jędrzejewski, 1946–1948;
3. Fot. Pokład m/v „Garland”, 1942 (na pokładzie: Jimmy Walsh, Mrs Couchmon – kucharz, Józef Smoczyk – I oficer).

Oprac. mat. pras. Muzeum Miasta Gdyni; zdjęcia: Muzeum Miasta Gdyni

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s